Reklama
  • Czwartek, 14 stycznia 2016 (08:05)

    Dlaczego warto kołysać dziecko

Żaden maluszek nie oprze się tej przyjemności. Instynkt podpowiada mu, że bujanie świetnie wpływa na rozwój ciała i... inteligencję!

Konsultacja: lek. med. Barbara Gierowska- Bogusz, pediatra, neonatolog z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Tekst: Iga Kluś.

Reklama

Czy wiesz, dlaczego twój skarb tak chętnie i szybko zasypia na rękach? Otóż w trakcie 9 miesięcy, kiedy nosiłaś go pod sercem, zdążył się przyzwyczaić do uspokajającego kołysania w rytm twoich ruchów i kroków.

Ponieważ w łonie ukochanej mamy czuł się dobrze i bezpiecznie, nic więc dziwnego, że także dziś – gdy go kołyszesz – czuje się błogo i sennie. Nie musisz jednak cały dzień bujać malca na rękach. Sięgnij po niezastąpionych „pomocników”.

Pamiętaj tylko, aby ich rodzaj oraz wielkość dostosować do wieku swojego maleństwa.

Chusta świetnie uspokaja

Jest czymś stosunkowo nowym jedynie w naszej kulturze. W plemionach afrykańskich mamy używały jej od wieków (dlatego tam noworodki płaczą ponoć mniej niż np. dzieci urodzone w Europie!).

Kołysanie w chuście:

● wycisza i pomaga zasnąć;

● zapewnia dziecku lekki masaż (co łagodzi m.in. kolki);

● wpływa na rozwój fizyczny (dzięki bliskości mamy);

● wspomaga naukę, dzięki większej ilości bodźców (malec widzi więcej, wisząc na brzuchu mamy, niż gdyby leżał w wózku lub łóżeczku).

Chustę możesz wykorzystywać już od narodzin dziecka. Wskazana jest nawet dla wcześ niaków, bo pozwala im szybciej dostosować się do warunków panujących poza łonem matki.

Uwaga! Niemowlę w chuście, (zarówno trzymane w niej poziomo, jak i pionowo) musi zawsze być ułożone brzuszkiem w stronę twojego brzucha i mieć zapewniony dostęp powietrza. Nie wolno kłaść malca np. na wznak, bokiem do siebie.

Wtedy bródka dziecka będzie przyciśnięta do piersi, co utrudni maluszkowi oddychanie.

Kołyska rozwija równowagę

Może z niej korzystać dziecko od narodzin aż do ok. 7. miesiąca życia. Bujanie w kołysce uspokaja maluszka i pomaga zapaść w sen! Przede wszystkim jednak ma ogromny wpływ na rozwój równowagi smyka – jej utrzymywania malec musi się po prostu nauczyć, bo nie nabywa tej umiejętności automatycznie.

Zmysł równowagi jest jednym z najważniejszych, choć często go nie doceniamy. Może dlatego, że przeciwnie do zmysłu wzroku, smaku czy dotyku, jest przed nami ukryty (ośrodek równowagi znajduje się w uchu wewnętrznym człowieka).

Uwaga! Dzisiejsze kołyski mają wiele zabezpieczeń, które chronią malca przed wypadnięciem czy zbyt mocnym rozkołysaniem się. Mimo to, gdy malec zacznie już sam siedzieć, zrezygnuj z kołyski na rzecz zwykłego łóżeczka.

Leżaczek relaksuje

Każda mama przyznałaby nagrodę Nobla za „bujaczki”. Nawet największy maruda w mig się uspokaja i uśmiecha od ucha do ucha, gdy tylko posadzisz go w jego leżaczku.

Tego typu zabawki świetnie relaksują, a do ich rozbujania wystarczą naturalne ruchy dziecka – machanie rączkami czy nóżkami. Niektóre zabawki mają multiaktywne panele rozwijające zdolność koordynacji u maluszka.

Leżaczki można wykorzystywać już od pierwszych tygodni życia dziecka. Podobne działanie mają hamaki (uwielbiane też przez starsze dzieci). Te specjalne, przeznaczone tylko dla niemowląt, można kupić w dużych sklepach dziecięcych.

Kołysanie w nich stymuluje zmysł równowagi. W dodatku nawet najbardziej drażliwa pociecha podda się błogim, powtarzalnym ruchom i zaśnie w mgnieniu oka.

Uwaga! Choć leżaczek to wygoda dla ciebie i frajda dla dziec ka, nie trzymaj w nim malucha dłużej niż 2-3 godziny dziennie. Niemowlę potrzebuje ruchu!

Konik daje radość

Bez względu na to, czy wybierzesz drewnianego czy plastikowego, sprawisz maluchowi wielką frajdę. Kiedy dziecko jest szczęśliwie, jego mózg wytwarza endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia.

Dodatkowo zapewnisz mu najlepszą stymulację układu nerwowego, jaką jest rytmiczne kołysanie w przód i tył.

Uwaga! Na konika wsadzaj dziecko, które już samodzielnie siedzi. Młodszego malca trzymaj, by nie spadł z siodełka.

Zabawa pa-ta-taj pomaga w nauce

Popularne „pa-ta-taj” czy „samolot” uwielbia każdy maluszek! Wie to też każdy tata, który wspaniale bawił się, podrzucając malca na kolanach lub biegając po całym domu z uniesionym pod sufit smykiem.

Te banalnie proste igraszki odgrywają niebagatelną rolę w rozwoju dziecka. Nie tylko sprawiają frajdę, ale przede wszystkim pobudzają do pracy układ nerwowy i wspomagają rozwój błędnika.

Kiedy dziecko leży w łóżeczku nieruchomo, wpatrując się w te same punkty, jego układ nerwowy szybko się „męczy”.

Wystarczy jednak, że tata zrobi smykowi „pa-ta-taj”, a umysł dziecka naturalnie otwiera się na przyswajanie nowych bodźców z otoczenia. W efekcie maluszek np. szybciej siada, raczkuje oraz zaczyna rozpoznawać przedmioty.

Uwaga! W czasie zabawy nie wolno podrzucać dziecka do góry. Wstrząsy mogą być groźne dla jego mózgu, poza tym można niechcący upuścić malca.

Przy „samolocie” nie powinno się trzymać smyka za ręce, bo łatwo wtedy o uraz. Należy wtedy podtrzymywać dziecko pod brzuszkiem.

Huśtawka koncentruje

Maluchy, które często korzystają z huśtawek na placach zabaw, lepiej dogadują się później z rówieśnikami, a także szybciej zaczynają mówić. Dzięki temu, że bujanie się wymaga koordynacji ruchowej, słuchowej i wzrokowej – jest idealne dla małych roztrzepańców.

Zmusza ich do cierpliwości, koncentruje uwagę, uspokaja. Możesz kupić dziecku huśtawkę domową lub ogrodową.

Huśtawki-skoczki (zawieszone na sprężynujących linach) nie nadają się dla malców poniżej 1. roku życia (za bardzo obciążą niedojrzały wciąż kręgosłup i stawy biodrowe). W inne huśtawki możesz wkładać malucha, który skończył 7. miesięcy, ale musisz go asekurować.

Starsze dzieci mogą huśtać się same, ale pod czujnym wzrokiem dorosłych.

Uwaga! Jeśli twój maluszek się boi, nie wkładaj go na siłę do huśtawki. W ten sposób możesz zrazić malca do tej zabawy. Lepiej poczekaj, aż strach minie i zacznij stopniowo oswajać z nią smyka.

„Nie kołysz niemowlęcia w ramionach, bo dziecko będzie rozpuszczone”. Obalamy mit!

Niejednej mamie zdarza się usłyszeć taką opinię. Tym czasem to nieprawda! Nosząc na rękach, nie rozpieszczasz, za to stymulujesz do pracy układ nerwowy malca. Reguluje on napięcie mięśniowe, które odpowiada m.in. za prawidłową postawę ciała.

Kołysane dzieci szybciej od rówieśników uczą się chodzić, a nawet pisać! Według naukowców lepiej także się uczą, są niezwykle bystre i spostrzegawcze.

Pamiętaj jednak, byś bujając maluszka na rękach, nie wykonywała zbyt zamaszystych ruchów. To może być bowiem dla niego niebezpieczne!

Więcej na temat:dziecko | Dziecko | Nie | K.O. | dzieci | chusta

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.